Historia pewnego wyzwania
Jakiś czas temu pisałam Wam wstępnie, że od 12 stycznia poprowadzę kolejne Wyzwanie z Wysokimi Energiami. Ja po prostu UWIELBIAM takie spotkania! Uwielbiam kłaść karty, rozmawiać z Wami, być wśród Wysokich Energii! Więc wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie
Szczególnie, że gdy ustalałam termin, jeszcze w listopadzie, ciało, sakral (jestem sakralny mani gen :)) i przestrzeń były NA TAK ![]()
Ale jak się pewnie już domyślasz – wyzwania od 12 stycznia jednak nie będzie. Dlaczego?
Może Cię zdziwię, ale nie ma formalnych powodów. Nie wydarzyło się nic w rzeczywistości 3d, co by mogło zatrzymać realizację tego wydarzenia. Nie miałam też głębokiej wizji duchowej o treści: „Nieeeee rób” ;))) Co się zatem stało?
Pozwoliłam sobie być blisko siebie. Obserwować się z czułością i pójść za tym, co mówi mi ciało. A zaczęło się od prokrastynacji… Siadałam, aby zrealizować listę zadań promocyjnych mojego wydarzenia i… albo sama podświadomie szukałam innych zadań i nadawałam im priorytet, albo wpadały mi realne zadania „nie cierpiące zwłoki”. I przyszła refleksja. Przecież byłam na TAK? Czy teraz jestem na NIE?
BRAK ODPOWIEDZI. No dobra. To zadajmy pytanie inaczej. Czy na dziś ja w ogóle chcę robić takie wydarzenie? Na teraz TAK. Czy ja chcę robić to wydarzenie w TYM TERMINIE? NIE. Dziękuję, jesteśmy w domu.
Ale zanim podjęłam ostateczną decyzję o tym, że przekładamy nasze spotkania, mój umysł próbował przekonać mnie, że nie mam racji. Że o nie, ale że jak to, że plan trzeba realizować, że już zapowiedziałaś, że za mało wkładasz wysiłku (WTF ;))), że przecież czekają miejsca w Przestrzeni i w ogóle…
Nic nowego, ale trudne jak zawsze… Posłuchałam tego szumu, podziękowałam umysłowi za troskę i odłożyłam te myśli podejmując ostateczną decyzję. PRZEKŁADAM.
Następnego dnia pojawiły się zupełnie, ale to ZUPEŁNIE inne myśli, które też zupełnie inaczej czułam w ciele. O tym, jak bardzo potrzebuję odpocząć, jak świąteczny czas zawsze był dla mnie czasem luzu, a ja wymyśliłam sobie, że zamiast urlopu będę promować wydarzenie… Jak bardzo potrzebuję pobyć z bliskimi… Jak nie mam chęci na tworzenie postów zapraszających na wydarzenie… Jak wiele decyzji chciałabym podjąć ZANIM zrobię to wyzwanie… Jedyne, co pozostało to chęć samych spotkań. Ale czy to trzeba realizować 5-dniowym wydarzeniem?? NO NIE!
To był proces, który przechodziłam nie pierwszy raz (i jestem pewna, że nie ostatni :)). To naturalne działanie mojej energii. Napalam się na coś, jestem cała na tak, ale jeśli zaplanuję to ze zbyt wielkim wyprzedzeniem i uprę się, że robię, a okoliczności się zmienią (a moje okoliczności są bardzo dynamiczne ;)) to realizacja i efekt odbiegają od tego, czego naprawdę pragnę.
Jednak umysł jak zwykle wie swoje… i ja tak długo (przez lata) słuchałam umysłu, logiki, strategii, mentorów, „tak trzeba”… że zwyczajnie się wypaliłam. O tym opowiem innym razem, ale wiem, że to także historia wielu z Was – przedsiębiorczyń, które pragną działać w zgodzie ze swoją energią, kótre wiedzą, że stare biznesowe paradygmaty odchodzą w niepamieć, ale jednocześnie nie do końca jeszcze umieją rozpoznać, jak działać w nowych, ale dlatego, że nie do końca wiedzą i czują JAKA JEST ICH WŁASNA ENERGIA, CELE, MISJA DUSZY…
Bo to wcale nie tak łatwo jest to poczuć. Naprawdę! Bo to po pierwsze jest… płynne. Tak, serio! To nie tak, że postanowisz coś raz, że ułożysz coś raz, że odkryjesz Plan Duszy raz. Do tego trzeba wracać, weryfikować, sprawdzać, bo Ty nie jesteś już tą samą osobą, co 5 lat temu. Baaa… dziś jesteś już inna niż wczoraj!
Po drugie jesteśmy uwarunkowane kolektywnie od pokoleń, jesteśmy jakoś wychowane, mamy wiedzę o sobie, ale często mamy też mechanizmy, które nie pozwalają nam jej wdrożyć w pełni… i to się dzieje na KAŻDYM ETAPIE NASZEGO ROZWOJU. To nie tak, że raz to zrobisz i jest zrobione. To jest ciągła DROGA KU SOBIE, a Ty w tej drodze jesteś nieustannie. I to jest piękne!
I mnie też niełatwo było to poczuć, niełatwo było zaufać temu… więcej… ciągle to nie tak, że ja WIEM. Bo to jest proces. Jednak im dłużej jestem przy sobie, im dłużej słucham siebie, im bardziej dopuszczam ciało do głosu – tym więcej pięknych rzeczy dzieje się w moim życiu. Dlatego właśnie zaufałam i tym razem, choć puścić umysł nie jest łatwo. Pozwolić sobie przyjmować, odpoczywać, cieszyć się, być sobą… też nie jest łatwo. Ale można (i cholernie warto!) to zrobić. A raczej robić. Aż w końcu stanie się normalne i naturalne
Raz za razem coraz głębiej poznawać siebie. I decydować, że wchodzę w ten proces. I otwieram się na działanie w zgodzie z tym, co jest naprawdę MOJE ![]()
I to jest mój kierunek na ten nadchodzący rok. Bez żadnych podsumowań, bez postanowień. Po prostu chcę płynąć z energią, jaką dostarcza wibracja 2026 – a jest to 10
Czyli turbo wzmocnione 1 – a jedynka jest o Tobie, o byciu blisko siebie, o poznawaniu siebie, ufaniu sobie, o indywidualnych decyzjach i tym, co one ze sobą niosą, jeśli podejmujesz je w realnej zgodzie ze sobą ![]()
Ta 10 jest też po to, abyś mogła rozpocząć rok 2027 głęboko osadzona w tym kim i jaka jesteś i abyś zobaczyła, jak można realizować siebie i służyć światu w kontakcie ze swoją indywidualnością, a nie w trybie poświęcenia.
A rok 2027 niesie ze sobą wibrację 11/2 – będzie o przewodniczce, o relacjach, w których obie strony są równie ważne, rok w którym liczba mistrzowska to dwie jedynki obok siebie, każda indywidualna! Aż wreszcie jest to rok, w którym wkraczamy w Erę Śpiącego Feniksa (po 400 latach Ery Krzyża Planowania!). Więcej o tym kolejnym razem, ale jak widzisz wszystko w najbliższym czasie będzie kręcić się wokół tego, jaka jesteś NAPRAWDĘ i czy pokazujesz to światu ![]()
I ja bardzo chcę Cię w tym wspierać. Chcę Ci towarzyszyć na tej drodze i otwierać przed Tobą nowe perspektywy! Dlatego udostępniam Ci nagranie live z rozkładem: „Twoja energia w Twoim biznesie”.
Rozmawiamy o tym, czym właściwie jest ta Twoja energia w biznesie, na co wpływa i czego potrzebujesz, aby za nią podążać. A na koniec odbył się przekaz na temat tego, co wg Wysokich Energii mamy wiedzieć w temacie prowadzenia biznesu w swojej energii, w zgodzie ze sobą 🙂
A jeśli już teraz chciałabyś indywidualnie przyjrzeć się temu, co jest Ci potrzebne, aby zacząć działać w swoim biznesie w zgodzie ze swoją energią oraz jakie kroki warto podjąć już teraz, aby to mogło się wydarzyć – zapraszam Cię na jednorazową 45-minutową sesję z odczytem z kart na ten właśnie temat!
Poza indywidualnym przekazem i wskazówkami sprawdzimy też wspólnie, czy to dla Ciebie dobry moment, aby dołączyć do Przestrzeni W DRODZE KU SOBIE i ewentualnie w którym wariancie. Jednak ta sesja NIE JEST ZOBOWIĄZUJĄCA, to znaczy, że nawet jeśli wiesz, że nie dołączysz do Przestrzeni – możesz z niej skorzystać 🙂
Zapraszam Cię serdecznie 🙂
