Mroki przedsylwestrowych podsumowań
Podsumowania roku, gdzie się nie obrócisz 😉 Czego się nauczyłam? Co osiągnęłam? Lista moich porażek, co we mnie zmienił ostatni rok… i tak dalej…
I tak sobie to czytam, jak co roku… i rodzi się we mnie pytanie: na ile one są prawdziwe? Na ile są pisane z serca? Na ile dotykają tego, co najgłębiej? Część z nich na pewno płynie z takiej energii. Inna część z nich to po prostu lista faktów i to też jest ok… ale część jest… no właśnie aż nie wiem, jakiego słowa użyć. Wymuszona? Nieautentyczna? Na pewno tworzona pod presją, bo przecież teraz jest koniec grudnia, to posty z podsumowaniami „dobrze chodzą”.
A co, jeśli Twój proces wewnętrzny nie trzyma się kalendarza? Co, jeśli jesteś w trakcie i nie czujesz, że to czas nawet na cząstkowe podsumowanie?
A co, jeśli czujesz, że te wszystkie aktualne daty i tranzyty w zasadzie nie zmieniają u Ciebie za wiele na dziś? I wcale nie czujesz, że oto kończy się ta numerologiczna 9, a zaczyna 10 (2+0+2+6=10) na świadomym poziomie?
Oczywiście, że daty i tranzyty na nas wpływają i wpływają na nasze procesy, ale czy to znaczy, że zawsze 1:1 i na poziomie, do którego z łatwością ma dostęp świadoma część umysłu? A może u Ciebie ten proces zakończeń zachodzi z zupełnie inny sposób i wcale nie zamknęłaś firmy, nie rozwiodłaś się ani nic podobnie spektakularnego i nie widzisz tego „gołym okiem”? (Na marginesie wspomnę, że każdy ma jeszcze swoje indywidualne energie w zależności od momentu narodzin i nie tylko, więc już w ogóle ;))
No i co masz w takim razie napisać w takim podsumowaniu, skoro Twoja podświadoma część jeszcze nie dostukała się w tym procesie do części świadomej, której to właśnie części te wszystkie decyzje, podsumowania, grube kreski, postanowienia i inne podobne rzeczy są potrzebne?
Co, jeśli zwyczajnie NIE WIESZ jeszcze, co było na plus, co na minus, jaką lekcję przynosi Ci to, co się wydarzyło? Przecież najgłębsze refleksje nie przychodzą na zawołanie, bo Sylwester czy tam Nowy Rok. One przychodzą w ciszy. Wtedy, kiedy mają przyjść…
I TO JEST NORMALNE.
Mam wrażenie, że czasem po prostu próbujemy być takie mądre. Udowadniać sobie i swojemu umysłowi, że oto MY WIEMY. Że oto nasz rozwój nie stoi w miejscu, że czas na NOWE, więc zamykamy stare. Zgodnie z kalendarzem. A to buduje presję i sprawia, że na poziomie umysłu wkładamy „stary rok” do szufladki „było minęło” i de facto hamujemy, jeśli nie blokujemy proces dalszego wyciągania wniosków i nauki z tego, co się wydarzyło.
ALE. Z drugiej strony, jeśli podejść do tego z odpowiednim dystansem oraz z intencją wykorzystania globalnej energii podsumowań dla naszego najwyższego dobra, może się okazać, że to moment na zwyczajne zatrzymanie i nazwanie tego, co jest tu i teraz. A to jest element kluczowy dla każdego procesu!
Zatem zamiast udowadniać sobie i innym, jak wiele się nauczyłaś przez ten rok i jak bardzo Twój rozwój nie stoi w miejscu – zobacz, co wiesz NA DZIŚ. I jeśli czujesz, że to faktycznie dla Ciebie dobry czas na podsumowania – zacznij je od słów: NA DZIŚ, TU I TERAZ…
Spisz też najważniejsze wydarzenia tego roku i zanotuj, jakie myśli i przekonania Ci wówczas twarzyszyły i co zmieniło się do dziś?
Zakończ proces aktem wdzięczności do siebie 🙂 Za to, że stawiasz się się do kolejnych „prób bohatera”, że jesteś w rozwoju, że próbujesz, że pozwalasz sobie na zmianę perspektywy, mimo że często ciało i umysł bardzo chcą zostać tu, gdzie im bezpieczne, w starym i znanym.
Co Ci to da? To pozwoli Ci trwać w rozwojowych refleksjach na temat wydarzeń, które się zadziały, dopuszczając jednocześnie kolektywną energię możliwości, zmian, nowości i pomagając samej sobie podejmować decyzje z poziomu tu i teraz oraz z poziomu Twoich dzisiejszych pragnień.
Nie odcinasz się w ten sposób od wydarzeń w sensie rozwojowym (choć w sensie psychologicznym często domykamy różne wydarzenia i to wartościowy proces). Pozwalasz na poziomie i świadomym i podświadomym, aby nowe doświadczenia łączyły się z tymi starymi i wspólnie budowały Twoją perspektywę. Innymi słowy – zwyczajnie nie wypierasz części siebie na żadnym z poziomów Twojego istnienia 🙂
I tego właśnie życzę Ci nie tylko na ostatnie godziny roku 2025, nie tylko na cały 2026, ale i na całe Twoje życie – tego, abyś tylko miała odwagę podchodzić do różnych trendów globalnych po swojemu, tego, abyś potrafiła zawsze osadzać się w TU I TERAZ z każdym Twoim doświadczeniem, a także abyś zawsze miała przed oczami SIEBIE jako centrum Twojego świata – bo to przecież Ty to wszystko przeżywasz PO TWOJEMU! I tylko do swojej własnej perspektywy masz dostęp. Życzę Ci, abyś potrafiła przytulić siebie mocno, podziękować sobie za to, co robisz dla swojego rozwoju i dla siebie, w wolności od presji, oceny i porównań. I na koniec życzę Ci, aby to wszystko odbywało się na drodze miłości do Ciebie samej 🙂
Ściskam Cię serdecznie i życzę Ci udanej zabawy! Życzę Ci też, abyś znalazła przestrzeń na celebrację tego kulturowego końca i początku. Bo czujesz czy nie – dziś coś się hucznie kończy, a coś się zaczyna, a w którym momencie ten moment z ludzkiej osi czasu osiądzie na Twojej indywidualnej tak, abyś poczuła go każdą warstwą siebie – to już osobna sprawa – i daj sobie do tego prawo 🙂
